Pierwszy tom serii opowieści o psie Elfie i jego opiekunie, pisarzu, Marcinie Pałaszu, zatytułowany „Sposób na Elfa” w 2012 roku otrzymał wyróżnienie Polskiej Sekcji IBBY. Powieść stała się bestsellerem, a wierni fani psa Elfa i jego sympatycznego Dużego wciąż oczekują kolejnych tomów. Seria cieszy się nieustanną popularnością, także za granicą, gdyż przygody Elfa przetłumaczono już na kilkanaście języków. Jednocześnie pisarz w swoich mediach społecznościowych pozwala miłośnikom serii podglądać urywki z codziennego życia Elfa. Niby drobiazgi, ale dla fanów Elfa i Marcina Pałasza bardzo smaczne kąski. Zabawy, podróże, wakacje, śmieszne perypetie, wspólne posiłki, a wszystko to okraszone ciepłymi, mądrymi refleksjami pisarza na temat poczynań Elfa i ich relacji. Gdybym miała w jednym zdaniu napisać, o czym jest „Sposób na Elfa”, napisałabym, że to studium miłości ludzko-zwierzęcej.
Ciekawym pomysłem jest wprowadzenie od początku dwoistej narracji, wydarzenia oglądamy oczami psa, a następnie Dużego, który zdecydował się adoptować ze schroniska wilczuropodobnego, czyli tytułowego Elfa. Elf wyznacza sobie cel, jakim jest oswojenie opiekuna, a Duży postanawia oswoić psiego przyjaciela. Choć książka przeznaczona jest dla dziecięcego odbiorcy, będzie niezwykle satysfakcjonującą lekturą dla każdego, niezależnie od wieku. Wzajemne oswajanie opowiedziane zostaje tutaj przez zabawne, zaskakujące perypetie, ale też spokojny rytm życia domowego, przemyślenia Elfa, który poznaje poza schroniskowy świat, uczy się nowych zachowań, walczy ze strachem, smutkiem, niebezpieczeństwem, ale także powoli odczuwa przywiązanie, bezpieczeństwo, szczęście oraz odkrywa miłość do człowieka! Oczywiście – Swojego Dużego, o którym myśli w sposób następujący: „Wielkie to, bez ogona, człapie nieporadnie na tych dwóch nogach, ale to Mój Własny Człowiek” [s. 215].
„Sposób na Elfa” otworzył we współczesnej literaturze dziecięcej puszkę…nie, nie Pandory, ale też symboliczną, bo puszkę „ulubionych psich smaków” i nie chodzi tu tylko o znakomite sceny „jedzeniowe”, kiedy to Elf podkrada ze sklepu wędzoną kość lub wpada do supermarketu z radością, dopadając lady, na której piętrzą się wędliny, kiełbasy i inne smakołyki. Wiadomym jest, że Elf i pisarz lubią jeść i sceny wspólnego biesiadowania znajdują uznanie nie tylko w serii o Elfie, ale i w social mediach pisarza. Jednak owa „puszka psich smaków” to przede wszystkim nieantropocentryczne ujęcie relacji człowiek – pies. Pałasz nie infantylizuje Elfa, pokazuje psią rzeczywistość poprzez Elfie zmysły, węch, słuch, wzrok, które pozwalają mu interpretować osobowość i nastroje psa.
Duży ze stoickim spokojem obserwuje mowę ciała swojego przyjaciela, zwraca uwagę na specyficzne znaki behawioralne, odgłosy wydawane przez psa, które konotuje z miejscami, ludźmi, przedmiotami. Dzięki temu czytelnicy zdobywają wiedzę o charakterze i osobowości Elfa, lecz nie poprzez filtr, jakim jest człowiek, ale sam upodmiotowiony pies. Pałasz wykorzystuje te behawioralne tropy i bawiąc się z Elfem, zachowuje się jak drugi pies, kiedy podchodzi do Elfa, także stosuje specyficzne okrążenia, tak aby Elf czuł się komfortowo. Pozytywne emocje budzą długie, nocne spacery przyjaciół, podczas których Duży rozmawia z Elfem. Opowiada mu różne historie, śpiewa mu, zachęca do pokonywania nowych barier, można przypuszczać, że zdradza pomysły na książki.
To, co uderza po przeczytaniu tomu pierwszego i kolejnych, to czułość i bliskość, jaka wiąże Dużego z Elfem. Duży nigdy nie zapomina, aby powiedzieć Elfowi: kocham Cię, tak zwyczajnie, po prostu, tak jak mówi się w rodzinie, jej członkom, że się ich kocha. Elf to nie tylko przecież przyjaciel, to członek rodziny, którego emocje, uczucia ewoluują od pobytu w schronisku do zajęcia wyjątkowego miejsca w przestrzeni życia konkretnego człowieka, domu, w którym Elf jest Osobą, ma swoje prawa, w tym trzy nadrzędne: prawo do szczęścia, do miłości i do godności. „Sposób na Elfa” i jego kontynuacje to utwory znakomite, pisarz w każdej z nich artykułuje miłość i zaufanie do Elfa, dzięki czemu obaj szturmem zdobywają serca dziecięcych i dorosłych czytelników. W czym leży sukces „Sposobu na Elfa?”, dlaczego Pałasz może śmiało śpiewać: „Wy nie wiecie, a ja wiem jak rozmawiać trzeba z psem…”? (Najlepsze piosenki Pana Kleksa). Sukces leży w prawdziwym, dobrym i pięknym uczuciu oraz nierozerwalnej więzi, jaka łączy Pałasza z jego psem. Dzięki tej powieści wiem, że wieź między człowiekiem a zwierzęciem może być równie mocna, jeśli nie mocniejsza od tej ludzko-ludzkiej. Zachęcam do czytania świata według Elfa i apeluję o powrót tej zacnej książki na listę lektur obowiązkowych w szkole podstawowej.

Katarzyna Slany